| Marzenia wbrew woli większości – kilka refleksji nad „Wędrownymi makami. Wspomnieniami burzliwej młodości” Stanisławy Chobian-Chéron |
|
|
|
| Czwartek, 01 Października 2009 06:45 | |
Związek Radziecki upadł. Pozostała po nim pamięć historyczna i ludzie, którzy są jej świadectwem. Niewielu odważa się upublicznić wspomnienia. Jeszcze mniejsza część uzewnętrznia na piśmie silne emocje towarzyszące walce o wolność, odmalowuje z dużą rzetelnością pejzaż wewnętrznych przeżyć napiętnowany determinacją, poczuciem tożsamości narodowej i duchową integracją z odległą ojczyzną. Współcześnie wyjeżdżamy z własnej woli, potrzeby lub kaprysu. A gdybyśmy byli zmuszeni opuścić kraj pod przymusem? Gdyby wybór należał nie do nas, ale do sił politycznych lub innych instancji sprawujących władzę?
Urodzić się w okresie wojny, znaczy nie znać początkowo innej rzeczywistości niż teraźniejszość bólu. Urodzić się w okresie międzywojennym to zaskoczenie przyszłości, która nie nadeszła w oczekiwanej postaci. Życie w okresie triumfu ZSRR było próbą własnej tożsamości w konfrontacji z rygorami, które miały z Polaków zrobić tych, którymi nigdy się nie stali. Będąc za granicą, zawsze znajdujemy element, który przypomina nam Polskę. Dla Stanisławy Chobian-Chéron to były maki... wędrowne, jak jej życie, które w dzieciństwie spędziła w Iwiu ( Litwa), podczas studiów w Wilnie, później na zesłaniu w Kazachstanie i Uzbekistanie, aż w końcu znalazła azyl na północy Francji. Czerwone maki pozostały słabością mego życia, moją pasją.(...) Gdy wzrok mój spocznie na jakimkolwiek przedmiocie z motywem ognistego maku, wywołuje on we mnie zawsze pewien sentyment, wzrusza, porywa, zachęca do jego nabycia - wspomina autorska w jednym z rozdziałów książki. Maki symbolizują również siłę i kruchość natury ludzkiej, pewien sprawdzian na wolę walki i wytrzymałość człowieka w najtrudniejszych warunkach. Czy tu, na tym stepie, moje życie będzie więdnąć, dzień po dniu, jak te samotne, bezbronne kwiaty? - pyta autorka. Czas pokazał, że nie. Wędrowne maki to przede wszystkim opowieść o marzeniach i determinacji w dążeniu do ich realizacji. Autorka od dzieciństwa pragnęła być lekarzem. W jednym z rozdziałów opowiada o małej przychodni podwórkowej, w których leczyła pacjentów - kolegów i koleżanki z Iwia - przy użyciu wszystkiego, co było pod ręką. Niekiedy wymyślne zabiegi medyczne kończyły się przyduszeniem młodocianych pacjentów. Autorka jednak nigdy się nie poddawała. W 1949 r. Stanisława Chobian-Chéron kończyła drugi rok medycyny na Uniwersytecie Wileńskim. W dzień jednego z najtrudniejszych egzaminów otrzymała wiadomość o przymusowej ucieczce matki z Iwia, która później została aresztowana i skazana na 7 lat pozbawienia wolności za kułaczestwo. Jakiż to musiał być ogromny strach i przerażenie, które ogarniały ludzi na samą myśl o pobycie w sowieckim więzieniu czy o zsyłce, że woleli pozostać BEZDOMNI, zrzec się dobrobytu i szukać innych środków do życia w konspiracji, w pełnej trwogi tułaczce... - pisała autorka. Ona również porzuciła Iwie i zamieszkała w niewielkim, wileńskim mieszkaniu pani Sobańskiej. Niedługo po aresztowaniu matki, Stanisława Chobian-Chéron wraz z bratem Jaśkiem zostali zesłani do Kazachstanu do pracy przy zbiorach bawełny. Musiała przerwać studia, o których kontynuację walczyła w wielkim uporem i determinacją. Gdy matka została uwięziona, autorka musiała ukrywać swoją sytuację wśród przyjaciół na uniwersytecie. Wyjście prawdy na jaw groziło wyrzuceniem z uczelni. Mimo wszystko ukończenie medycyny na Uniwersytecie Wileńskim nie było jej dane. Zasłanie do Kazachstanu wydawało się na początku opatrznością losu. Więźniowie mogli przecież zostać przewiezieni na Syberię i cierpieć katusze w mroźnej tajdze. Autorka od początku walczyła o kontynuację studiów. Mimo nieprzychylności władz, skomplikowanych procedur prawnych, Stanisława Chobian-Chéron nie poddawała się. Wysłała nawet wzruszający list do Stalina, który okazał się jej przepustką do medycyny na uniwersytecie w Taszkiencie (Uzbekistan). Po kilku latach uzyskała dyplom lekarza i rozpoczęła pracę psychiatry. Niewielu się to udało. Autorkę od początku zniechęcali inni zesłańcy, którzy walczyli o kontynuację studiów swoich dzieci. Losy Stanisławy Chobian-Chéron pokazują, ile można zyskać dzięki uporowi i wierze w siebie. Droga do realizacji marzeń zawsze przeplata się z wieloma, niespodziewanymi przeciwnościami. Logiczną konsekwencją uporu jest dobro, natomiast pokonanie problemów może tylko wzmocnić. Im mniej jesteśmy przyzwyczajeni do bólu, tym jest silniejszy. Każde cierpienie wzmacnia i znieczula zarazem. Na obczyźnie cierpimy mocniej. Nie znamy kultury, obyczajów, tradycji. Zachowujemy się z dystansem po omacku. Ukrywamy część własnego wnętrza, by móc przeżyć. Słuchamy porad przyjaciół, znajomych, krewnych. W tych trudnych chwilach z pomocą przychodzi wiara w tradycyjne wartości. Wewnętrzną siłę autorki wzmacniała wiara w Boga, rodzinę i Polskę. Modlitwa dodawała jej otuchy podczas podróży z Wilna do Iwia, niesprawiedliwego sądu matki, zesłania w Kazachstanie. We wspomnieniach autorka buduje obraz matki, która od zawsze była naszą nieomylną nauczycielką życia, naszą ostoją i filarem w przeciwnościach. Dlatego też Stanisława Chobian-Chéron walczyła przez cały czas o jej uwolnienie i złączenie rodziny. Upór znów przyniósł upragniony rezultat. Po latach zamieszkała z matka i bratem w Taszkiencie. Niesamowita wrażliwość autorki, jej przywiązanie do kraju objawia się w kontakcie z literaturą. Podczas nauki w bibliotece w Taszkiencie, Stanisława Chobian-Chéron natrafia przypadkiem na „Lalkę" Bolesława Prusa. Czytając, zupełnie zapomniała o obowiązku nauki. Płacze, wspominała Polskę, ciężkie losy Sybiraków i marzy o upragnionym powrocie do Ojczyzny. Wspólna Europa jest szansą dla młodych. Swobodny przepływ ludzi, usług i towaru stanowi ogromny potencjał rozwoju horyzontów, kariery zawodowej. Obecna sytuacja jest jednak konsekwencją wytrwałej walki poprzednich pokoleń o wolność. Stanisławie Chobian-Chéron przyszło żyć w czasach trudnych, brutalnych, bezwzględnych. Wędrowne maki. Wspomnienia burzliwej młodości" stanowią nie tylko świadectwo tragicznych przeżyć, ale również opowieść o silnej woli, determinacji i wierze, które w końcu zaprowadziły autorkę do wymarzonego portu. Magdalena Lis
|
















