| Słowak, Polak dwa bratanki |
|
|
|
| Poniedziałek, 04 Lipca 2011 09:33 |
|
Większości Polaków Słowacja kojarzy się z miejscem letniego lub zimowego wypoczynku. Rzadko kiedy zastanawiamy się nad kulturą, która powstała w wyniku bezpośredniego sąsiedztwa. Kultura pogranicza - bo o niej mowa - stanowi piękny przykład przenikania się wartości, historii, języka. Poniżej przedstawiamy kilka przykładów w odniesieniu do Polaków i Słowaków. MnichMorskie oko. Letnie popołudnie. Złociste słońce znika powoli za horyzontem. Po niebie leniwie płyną kłęby obłoków. W tafli jeziora odbija się urokliwy, górski krajobraz. W oddali małe, czarne punkciki zmierzają w kierunku pozornie niewysokiego szczytu Czarnego Stawu. Nieopodal piętrzy się stroma od strony północnej góra - wyzwanie dla taterników poszukujących wrażeń. Według legendy góra powstała w wyniku kary dla zuchwałego zakonnika z Czerwonego Klasztoru. Mnich znany z alchemii i zielarstwa, miał jedno marzenie - chciał latać jak ptaki. Po latach pracy udało mu się skonstruować maszynę latającą. Pewnego dnia ujrzał w lustrze młodą, śliczną pasterkę nad jeziorem tatrzańskim. Zachęcała go ona do przylotu. Za namową diabła brat Cyprian dał się przekonać i była to jego ostatnia podróż. Po wylądowaniu nad Morskim Okiem, rozpętała się burza. Jeden z piorunów trafił w zuchwałego zakonnika zamieniając go w górę, którą po dziś dzień górale zwą Mnichem. ZbójnikZima 1688 r. Terchová. Na świat przyszedł jeden z najbardziej znanych zbójników w naszym kręgu kulturowym. Według Wokół Janosika - bo o nim mowa - powstało wiele opowieści, które nie do końca pokrywają się z prawdą. Przygody szlachetnego zbója stały się inspiracją m.in. dla Kazimierza Przerwy-Tetmajera czy Jerzego Passendornera, który nakręcił o nim film będący hitem kinowym lat'70. W skutek przekłamań Agnieszka Holland postanowiła zdemitologizować postać Janosika. Film „Janosik. Prawdziwa historia" pokazuje rzeczywiste oblicze zbója, a więc człowieka, który nie do końca był tak szlachetny i uczynny jak podają legendy. WęgierW przysłowiach i powiedzeniach ukrywają się pewne prawidła, zjawiska, obserwacje ludowe. Nie zmieniają się one z czasem więc omijają kontekst geograficzno-historyczny. Tak też najprawdopodobniej jest w przypadku słynnego porzekadła - „Węgier, Polak dwa bratanki i do konia i do szklanki. Oba zuchy, oba żwawi, niech im Pan Bóg błogosławi." Historia mocno doświadczyła naród słowacki. Około roku 1000 kraj ten był pod panowaniem Polski, natomiast od IX do XX w. stanowił część Węgier. Na tej podstawie można przypuszczać, że polska szlachta widziała dobrych kompanów u swoich sąsiadów z tzw. Górnych Węgier, które dziś są samodzielną jednostkę państwową. Istnieją oczywiście przesłania za prawdziwością powiedzenia. Niemniej jednak przedstawiona teza posiada silne, terytorialne argumenty. Legendy, baśnie, opowiastki ... kto z nas ich nie lubi? Nie dość, że przenoszą nas w sielankowy okres dzieciństwa, są także doskonałym źródłem wiedzy socjologicznej. Wydawać by się mogło, że wiedza w nich zawarta ma czysto fikcyjny charakter. Dopiero głębsza analiza ujawnia subtelną grę między światem fantazji a rzeczywistością. Ale to nie wszystko. Przedstawione przykłady pokazują przede wszystkim bogactwo kultury pogranicza Polski i Słowacji, którą należy eksponować i rozwijać. Magdalena Lis Artykuł opublikowany w gazecie "Skarbiec Polski - Małopolska" nr 1/2011 Zobacz także: |









Co łączy Polaków i Słowaków poza Tatrami czy wspólną tożsamością etniczną? Kultura pogranicza, której przejaw znajdujemy m.in. w legendach i powiedzeniach.
legendy stał się symbolem walki o wolność, męstwa, odwagi i szlachetności. By wejść w szeregi zbójów musiał się jednak sporo natrudzić. Harnaś postanowił przed nim dwa trudne zadania: przeskoczyć z jednej góry na drugą oraz ładnie zaśpiewać i zatańczyć. Pewnie by mu się to nie udało, gdyby nie dary od trzech czarownic: ciupaga, opaska i koszula nieprzepuszczająca kul (według innego podania miał otrzymać kierpce i pas). Zaczarowane prezenty dały mu wielką moc, ale nie zagwarantowały wstępu do bandy. Kolejnym zadaniem wymyślonym przez zbójów było pokonanie ich wszystkich, co naszemu bohaterowi również się udało. Gdy stał się szefem bandy kradł bogatym a obdarowywał biednych, dzięki czemu zaskarbił sobie przychylność ludzi. Jednak za bezprawne czyny - nawet jeśli szlachetne - trzeba płacić. Tak też było w jego przypadku. Za karę został powieszony na haku pod ostatnie żebro. I wisiał tak aż do śmierci, wypalając w między czasie funt tytoniu. Konając, chciał pogłaskać ukochaną Marynę. Robiąc to, zapomniał o swej sile i tak mocno złapał ją za głowę, że złamał ukochanej czaszkę.





